sobota, 8 marca 2014

Próba - piątek, 7.03.

Może na początek małe podziękowania dla Chłopaków za cudowne prezenty na dzień kobiet ;) Dzięki, Panowie, spisaliście się :)

Okej, wracamy do tematu.
W piątek po południu zdecydowaliśmy się zmobilizować i zostać po szkole. Pierwotny plan zakładał, że spędzimy na próbie trzy godziny. Nie muszę chyba mówić, że to nie jest najweselsza perspektywa na piątkowe popołudnie, więc czułam się zniechęcona i totalnie rozleniwiona, jak chyba wszyscy. Nie miałam ani ochoty, ani energii na kolejne poprawki w spektaklu, ale cóż, jak się powiedziało a, to trzeba powiedzieć b, więc zostałam i to samo zrobiła większość klasy.

Standardowo najwięcej czasu zajęło nam rozpoczęcie właściwej próby. Dobre pół godziny miotaliśmy się po scenie i ogólnie po całej szkole, nawet bez celu, byle tylko nie musieć robić czegoś bardziej konkretnego. Gdyby nie Mama (znowu!), chyba rozeszlibyśmy się do domów bez żadnej próby.

Z ponad półgodzinnym opóźnieniem zaczęliśmy. Przy pierwszym powtarzaniu spektaklu zabrakło nam płynności. I tutaj apel do naszego Reżysera, powtarzany już setki razy na samej próbie: Spyra, błagam Cię, NAPRAWDĘ nie musisz za każdym razem informować o poczynaniach aktorów, każdy wie co ma robić, a ci, co nie wiedzą, WIDZĄ co się dzieje :)

Robiliśmy przerwy pomiędzy scenkami, co bardzo przeciągnęło całość. Napięcie było wyraźnie wyczuwalne i chyba nikt nie czuł się komfortowo. Duża część osób była jak bomba atomowa sekundy przed wybuchem.

Po zagraniu wielkiego finału Mama poinformowała nas, że czasu mamy mniej niż godzinę, bo na piętnastą rozpisana była próba do inauguracji festiwalu. Muszę przyznać, ze pracujemy dużo lepiej kiedy mamy mało czasu. Naprawdę dużo lepiej. Ogarnęliśmy się i zrobiliśmy całą próbę prawie bez przerw, bez powtarzania scenek, więc ostatecznie wyszło na plus.

Oczywiście, nie obyło się bez zabawnych (i nieco bolesnych) epizodów. Z powodu nieobecności Krzysia w Titanicu zagrał... kapitan Jack Sparrow. I poradził sobie prawie tak dobrze jak oryginał :) tymczasem Cylu trochę za bardzo wczuł się w swoją rolę, w wyniku czego nieco ucierpiał łokieć Damiana... ale nie ma tego złego, dzięki temu Kuba wypadł niezwykle realistycznie... ;)

Dotarła do nas również ściśle tajna informacja na temat składu jury na festiwal... wiemy już, że nauczycieli reprezentować będą dwie bardzo charakterystyczne postacie... Adam Ogaza i Sebastian Grzesik.

Na pocieszenie kilka zaległych zdjęć, również autorstwa Ani Jaworskiej:



 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz