Witamy na blogu IA III LO im. Stefana Batorego w Chorzowie. Jesteśmy klasą prawniczo - językową, nazywaną przez niektórych paprotkami.* Automatycznie więc naszą misją nr 1 stało się udowodnienie, że to bzdura i wierzcie lub nie, ale bierzemy tą misję super poważnie :)
Blog powstał w czasie przygotowań do festiwalu teatralnego i ma być utrwaleniem miłych (i tych na pierwszy rzut oka niekoniecznie) wspomnień, tak, żebyśmy nigdy nie zapomnieli, co się działo w tym czasie, ale też po to, żeby inni mogli poznać paprotki z trochę innej strony.
Jesteśmy jedną klasą już prawie pół roku (to już naprawdę tyle czasu?!), chyba jeszcze nie do końca umiemy ze sobą współpracować, ciągle jeszcze się docieramy i poznajemy, ale robimy wszystko, żeby przynajmniej festiwal nam wyszedł ;)
Przygotowania zaczęliśmy późno, przynajmniej według Mamy*. To Ona tak naprawdę motywowała nas do zaczęcia jakiejś pracy nad scenariuszem, co szło bardzo opornie. Jakoś trudno było nam się za to zabrać, a Mama ciągle nas tym dręczyła. Jednak ostatecznie, w styczniu, przed samymi feriami, w czwartek, zebrała się niewielka ekipa, która po kilku godzinach standardowych sporów i kłótni, w wielkiej euforii w końcu stworzyła pierwszy zarys scenariusza.
Kolejnym etapem (mam wrażenie ciągle nie do końca zakończonym) był podział ról. Dalej jest on nieco niepewny, ale wynika to chyba z naszego nieustannego dążenia do perfekcji ;)
Nie obyło się oczywiście bez kłótni i nieporozumień, ale to najwyraźniej wszyscy mamy we krwi. Początkiem lutego zabraliśmy się za próby. Zanim weszliśmy na aulę i przekonaliśmy się, jak niewiele jest gotowe, próbowaliśmy ogarnąć się w mniejszych grupach. Często brakowało nam niezbędnej motywacji i mini próby zmieniały się w spotkania towarzyskie...
Prawdziwy obraz sytuacji wyłonił się dopiero po rozpoczęciu "oficjalnych" prób na auli. Po raz kolejny okazało się, że nie daliśmy rady ogarnąć się w stopniu wymaganym, a w efekcie pierwsze próby na auli nie wróżyły nic dobrego.
Teraz widzimy już wyraźnie, że czas nas goni, co w naszym przypadku działa jak kubek mocnej kawy. Nagle wszyscy dajemy z siebie wszystko, współpracujemy i koncentrujemy się na pracy którą mamy do wykonania. Naturalnie, różnice zdań i osobowości nie ułatwiają nam zadania ani trochę, ale dowiadujemy się o sobie zupełnie nowych rzeczy. Nagle wyłaniają się ludzie-przywódcy, ci z naturalnym talentem do przekonywania, artystyczne dusze... odkrywamy w sobie różne cechy i uczymy się je łączyć żeby stworzyć fantastyczny spektakl.
I o tym wszystkim będzie ten blog, o procesie (ach, wszędzie ten proces* ostatnio!) tworzenia się zespołu z grupy obcych sobie ludzi, oczywiście bardzo subiektywnie :)
Paprotki - klasa nieangażująca się specjalnie w imprezy szkolne, robiąca tyle ile musi i nic poza tym, cicha, nieodzywająca się. Wszyscy zastanawiają się, czy taka klasa w ogóle żyje?
*Mama - mgr Ewa Szczygłowska, nasza Wychowawczyni
*Ciocia - mgr Hanna Szydłowska, nasza Druga Wychowawczyni
*Proces - "Proces" Franza Kafki jest obecnie naszą lekturą :)
A oto kilka dowodów na to, że jednak ogarniamy festiwal:
Zdjęcia dzięki Ani Jaworskiej ;)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz